Jak przetrwałam 24 godziny na lotnisku z dwójką małych dzieci

29 stycznia 2026
Magda Kowalczyk
10 min czytania
Rodzina z dziećmi na lotnisku

"Mamusiu, kiedy polecimy?" – To pytanie usłyszałam około 47 razy w ciągu tych 24 godzin. I za każdym razem nie miałam odpowiedzi.

Nazywam się Magda, mam 34 lata i dwójkę dzieci: Zosię (5 lat) i Jasia (2,5 roku). Zawsze uważałam się za matkę dobrze zorganizowaną. Listy packing'owe, przemyślane przekąski, tablet z bajkami offline. Byłam gotowa na wszystko.

Prawie wszystko.

Bo nie byłam gotowa na to, że nasz powrotny lot z Paryża do Warszawy zostanie odwołany w ostatniej chwili. I że spędzimy następne 24 godziny na lotnisku Charles de Gaulle – jednym z najbardziej chaotycznych w Europie.

To jest historia o tym, jak przetrwaliśmy. I co zrobiłabym inaczej, gdybym mogła cofnąć czas.

Godzina 14:00 – "Proszę pasażerów o kontakt z linią lotniczą"

Stoimy w kolejce do bramki. Jaś trzyma mnie za rękę, Zosia niesie swój różowy plecaczek z jednorożcem. Jesteśmy zmęczeni po trzech dniach w Disneyland'zie, ale szczęśliwi. Za 2 godziny będziemy w domu.

I nagle na tablicy pojawia się:

CANCELLED

Please contact airline representative

Czuję, jak żołądek podchodzi mi do gardła. To nie może się dziać naprawdę.

Podchodzę do pracownika linii lotniczej. Tłumaczy coś o problemach technicznych, o alternate flight'ach, o procedurach. Nie rozumiem połowy. Zosia zaczyna płakać, bo czuje moją nerwowość.

"Najbliższy dostępny lot... jutro rano o 8:00."

Jutro. 18 godzin od teraz.

Godzina 14:30 – Walka o voucher hotelowy

Kolejka do biura obsługi pasażerów ciągnie się przez pół terminala. Dzieci są niespokojne. Jaś chce jeść. Zosia chce do toalety. Ja chcę się rozpłakać, ale muszę być strong mom.

Po 45 minutach docieramy do okienka. Pracowniczka niezbyt chętnie informuje, że:

  • "Voucher hotelowy przysługuje, ale wszystkie hotele partnerskiepartnerskie są zajęte"
  • "Mogą Państwo sami znaleźć hotel i złożyć wniosek o zwrot kosztów"
  • "Voucher na posiłki – 15 euro na osobę"

Próbuję znaleźć hotel. Wszystkie w okolicy lotniska są albo pełne, albo za 300 euro za noc. Z dwójką dzieci. W obcym mieście. Bez znajomości francuskiego.

Podejmuję decyzję: zostajemy na lotnisku.

💡 Co zrobiłabym inaczej:

Natychmiast zadzwoniłabym na infolinię linii lotniczej i nagrałabym rozmowę. Upewniłabym się, że mam pisemne potwierdzenie odmowy zapewnienia noclegu. To kluczowy dowód przy składaniu reklamacji. Później dowiedziałam się, że przysługują nam prawa pasażera, w tym odszkodowanie i zwrot kosztów.

Godzina 16:00 – Znajdowanie "bazy"

Charles de Gaulle to labirynt. Terminal 2F, gdzie tkwimy, jest ogromny i... niewygodny. Ale zaczynam analizować sytuację jak general planujący kampanię.

Cel 1: Znaleźć przestrzeń dla dzieci

Odkrywam małą strefę wypoczynkową z miękkim dywanem i kilkoma poduszkami. To będzie nasza "baza". Zajmuję strategiczny kąt – przy gniazdku elektrycznym (chwała za powerbank, ale lepiej mieć backup) i z widokiem na samoloty.

Zosia jest zachwycona. "Mamusiu, to jak kemping!"

Tak, skarbie. Kemping za 4000 zł. Super sprawa.

Cel 2: Zbadać teren pod kątem zasobów

Najbliższa toaleta: 100 metrów w lewo (z przewijakiem!)

Najbliższa apteka: terminal 2E (20 minut spacerem – za daleko)

Najbliższa restauracja z wyposażeniem dla dzieci: Paul Boulangerie (voucher działa!)

Najbliższy punkt informacyjny: obsługuje do 22:00

Godzina 18:00 – Kolacja i pierwsze łzy

Idziemy do Paul Boulangerie. Voucher pokrywa podstawowy posiłek – kanapki, soki, croissanty. Dzieci jedzą z apetytem. Ja staram się nie myśleć o tym, że to dopiero początek.

Jaś rozsypuje sok na siebie. Oczywiście. Zmieniam mu koszulkę – dobrze, że mam zapasową w bagażu podręcznym. Ale to była ostatnia czysta. Mental note: następnym razem pakuję dwie.

Zosia zaczyna płakać. Jest zmęczona, chce do domu, chce swojego łóżka. Próbuję ją pocieszyć, ale sama jestem na krawędzi.

"Zobacz, Zosienko, te samoloty! Policzmy, ile ich odleci zanim skończymy jeść!"

To działa. Przez 15 minut.

Godzina 20:00 – Rutyna wieczorna w warunkach ekstremalnych

W domu o tej porze byłaby kąpiel, bajka, spanie. Tu? Toaleta lotniskowa, mokre chusteczki jako substytut kąpieli i tablet z bajką Frozen.

Rozkładam kocyk na podłodze naszej "bazy". Zosia kładzie głowę na moich kolanach. Jaś przytula swojego misia. Puszczam bajkę ze ściszonym dźwiękiem.

Przez pierwsze 20 minut jest spokój. Potem Jaś zaczyna wiercić się. Zosia mówi, że podłoga jest twarda. Inna para podróżnych rzuca nam współczujące spojrzenia.

O 21:30 Jaś w końcu zasypia. Zosia walczy jeszcze godzinę, ale około 22:45 również odpływa.

Ja siedzę, oparty plecami o ścianę, z dwójką śpiących dzieci na sobie. Nogi mi drętwieją. Ale nie śmiem się ruszyć.

Moment refleksji

To dziwne, ale w tamtym momencie – patrząc na ich spokojne buzie – poczułam coś w rodzaju dumy. Mogliśmy być w domu, w łóżkach. Ale nie jesteśmy. I mimo to dajemy radę. To właśnie jest rodzicielstwo – improwizacja w ekstremalnych warunkach.

Godzina 02:00 – Najdłuższa noc w moim życiu

Lotnisko nocą to surrealistyczne doświadczenie. Większość sklepów i restauracji jest zamknięta. Zostają tylko automaty z kawą, ochrona i garstka zmęczonych pasażerów.

Jaś budzi się płacząc. Zmieniam mu pieluchę (zostały mi dwie – odmawiam myślenia co będzie, jeśli nie wystarczą). Daję mu wodę. Kołyszę. Po pół godzinie znowu zasypia.

O 3:15 budzi się Zosia. "Mamusiu, chce do domu."

"Wiem, kochanie. Jutro polecimy. Obiecuję."

Zasypiam około 4:00 rano. Półleżąc, w niewygodnej pozycji, z głową opartą o ścianę. Śpię może 45 minut.

Godzina 06:00 – Świt i nowa nadzieja

Budzę się z koszmarnym bólem karku. Dzieci śpią dalej. Terminal powoli budzi się do życia. Otwierają się pierwsze kawiarnie. Zapach świeżej kawy to najpiękniejszy zapach na świecie.

Kupuję kawę i croissanty. Zostawiam dzieci pod okiem miłej pani obok (również utknęła z powodu anulowanego lotu) i idę się umyć w toalecie.

Patrzę w lustro. Wyglądam jak zombie. Ale zombie, który zaraz wróci do domu.

Godzina 08:00 – Wreszcie boarding

Lot jest. Boarding rozpoczął się. Dzieci są zmęczone, ale podekscytowane. Zosia mówi wszystkim, że "spała na lotnisku jak prawdziwa podróżniczka".

W samolocie Jaś i Zosia zasypiają przed startem. Ja trzymam ich za ręce i patrzę przez okno, jak Paryż znika za chmurami.

Jesteśmy w drodze do domu.

Co zrobiłam po powrocie

Złożyłam szczegółową reklamację do linii lotniczej. Dołączyłam:

  • Kopi boarding pass'ów
  • Potwierdzenie anulacji lotu
  • Paragony za wydatki (dodatkowe posiłki, artykuły higieniczne)
  • Zdjęcia dzieci śpiących na lotnisku (dokumentacja warunków)

Po dwóch tygodniach dostałam odpowiedź odmowną. Linia tłumaczyła się "nadzwyczajnymi okolicznościami".

Wtedy skorzystałam z ClaimWinger – serwisu, który pomaga dochodzić odszkodowań od linii lotniczych. Działają na zasadzie "no win – no fee", więc nie ryzykowałam niczego.

Po trzech miesiącach otrzymaliśmy:

  • 2400 EUR odszkodowania (600 EUR × 4 osoby za anulowany lot)
  • Zwrot kosztów dodatkowych wydatków – 180 EUR

Łącznie: 2580 EUR (~11 000 zł)

Czy to zwróciło nam te 24 godziny? Nie. Ale przynajmniej poczułam, że sprawiedliwości stało się zadość.

Praktyczny survival guide: Co spakować, gdy lecisz z dziećmi

🎒 Essentials w bagażu podręcznym (na wypadek opóźnienia)

Dla dziecka:

  • Pieluszki (2x więcej niż na sam lot!)
  • Mokre chusteczki
  • 2-3 zmiany ubrań (body, koszulki, spodenki)
  • Kocyk/chusta (do przykrycia i jako poduszka)
  • Ulubiona zabawka/maskotka
  • Książeczki/kolorowanki
  • Tablet z bajkami OFFLINE
  • Słuchawki dla dzieci

Jedzenie:

  • Przekąski niewymagające lodówki (krakersy, batoniki, suszone owoce)
  • Butelka/kubek niekapek z wodą
  • Mleko w proszku (jeśli dziecko pije)
  • Łyżeczka, serwetki

Medycyna:

  • Nurofen/Apap dla dzieci
  • Termometr
  • Plaster, opatrunki
  • Leki na ewentualne dolegliwości (alergie, żołądek)

Technologia:

  • Powerbank (naładowany!)
  • Kable do ładowania
  • Adapter (jeśli lecisz międzynarodowo)

Dla Ciebie:

  • Dokumenty (paszporty, dowody, ubezpieczenie)
  • Kopia karty pokładowej
  • Gotówka + karty płatnicze
  • Leki dla siebie
  • Podstawowe kosmetyki

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Słowo na zakończenie

Podróżowanie z dziećmi to przygoda. Czasami piękna, czasami... no cóż, ekstremalna. Ale każda trudna sytuacja nas wzmacnia. I daje niezłe historie do opowiadania.

Pamiętaj: jeśli Twój lot został anulowany lub opóźniony, masz prawa. Nie rezygnuj z dochodzenia odszkodowania tylko dlatego, że linia lotnicza Cię zniechęca. Twoja rodzina zasługuje na rekompensatę za zmarnowany czas i stres.

Bezpiecznych lotów! ✈️👶

© 2026 FlyStories.info. Wszystkie prawa zastrzeżone.